Blog specjalisty Marcina Małachowskiego z zakresu prawa oraz z zakresu finansów.

Adwokat i jego „wewnętrzna dyspozycja”

I mówimy dzisiaj o tym temacie pomocy prawnej, pełnomocnika czy adwokata ex officio, właściwie cały czas ujmując zagadnienie od strony tego potrzebującego klienta. Ja bym chciał, i przepraszam za pompatyczny wstęp, powiedzieć, jak to wygląda od strony drugiej, to znaczy od strony adwokata. Jeżeli mi się wymsknie słowo „etos adwokacki”, to bardzo z góry Państwa za to przepraszam.

Otóż być adwokatem to jest to taka wewnętrzna dyspozycja, jest to taka gotowość do niesienia ludziom pomocy prawnej, ludziom, tym, którzy tej pomocy potrzebują. Jest to tego rodzaju nastawienie, jak u lekarza, które jak gdyby z samego założenia zakłada gotowość do pełnienia pewnej służby właśnie temu, kto tej pomocy potrzebuje. I to niezależnie od tego, czy on za tę pomoc zapłaci, czy nie zapłaci gotowość pozostaje. Jakkolwiek by te słowa nie brzmiały górnolotnie, taka jest ukształtowana przez dziesięciolecia misja naszego zawodu i na tym polega istota adwokatury. Dlatego też bycie adwokatem zawiera w sobie pewnego rodzaju imperatyw moralny, wyzwanie, obywatelskie zobowiązanie. Oznacza też podwyższony próg wrażliwości, takiej zwykłej ludzkiej wrażliwości na sprawy drugiego człowieka – człowieka znajdującego się w potrzebie. I stąd też przynależność do stanu adwokackiego zawsze kojarzyć się będzie nam, adwokatom, właśnie z takim podejściem ugruntowanym przez tradycję, przez przekaz historyczny, który najczęściej udzielany jest nam poprzez aplikację adwokacką. I stąd też adwokaturze polskiej obce jest patrzenie na powinności zawodowe wyłącznie przez pryzmat pieniądza.

This entry was posted in Kodeks. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *